Gaude Maria

Niepokalane Poczęcie

Niepokalane Poczęcie

Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo, od Pana, Boga wysokiego, ponad wszystkie niewiasty na ziemi. Tyś chwałą Jeruzalem, Tyś weselem Izraela, Tyś chlubą ludu naszego. Cała piękna jesteś, Maryjo, i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie[1].

Kiedy rozmyślamy o pięknie, myślimy o czymś, co posiada światło, kolor i formę o doskonałych proporcjach, bez żadnej plamy czy zniekształcenia, które by je szpeciły. Nie ma znaczenia, czy słowo piękno oznacza dla nas górę, kwiat, osobę czy piękną melodię; musi być w tym doskonałość — prawdziwa lub pozorna — w przeciwnym razie nie jesteśmy usatysfakcjonowani.

Dusza Maryi jest najpiękniejszym dziełem Bożego stworzenia. Została ukształtowana i zaprojektowana jako arcydzieło Tego, który obmyślił zachody słońca, rozmieścił góry, wytyczył granice mórz i ozdobił klejnotami niebiosa. Możemy sami zaobserwować, jak niezrównanym jest On artystą i jak całe piękno płynie z Niego niczym rzeka miłości do dolin naszych smutków. Skoro po ludzku może się wydawać, że Pan Bóg wyczerpał swoje możliwości, projektując śliczny, aksamitny płatek kwiatowy lub lśniący gobelin nieba, to można tylko przypuszczać, że w kształtowaniu duszy niewiasty, która miała być Jego Matką, posunął się tak dalece poza wyobrażenia śmiertelników, że żadne słowa nie są w stanie opisać Jej doskonałości. Jest Ona „cała piękna”. Wszelkie piękno, wszelka łaska, którą może posiadać stworzenie, należą do Niej. Kiedy próbujemy wyobrazić sobie duszę Maryi, szukając Jej podobnych wśród ziemskich piękności, po prostu się gubimy.

Święty Paweł mówi o ciele jako o „świątyni Ducha Świętego”[2]. Wiemy, że z powodu wielkiej godności ciała, jako miejsca stałego przebywania nieśmiertelnej duszy, powinno być ono szanowane, zachowywane w czystości i przyzwoicie odziewane. O ileż bardziej możemy się spodziewać, że Najświętsza Maryja Panna, która była ziemską świątynią Boga w sposób nieosiągalny dla żadnego innego stworzenia, będzie piękna i promieniująca najwyższą ludzką doskonałością! Z materii ludzkiej natury nie mogła powstać świątynia doskonalsza niż Kobieta prawdziwie będąca „domem Boga i bramą Nieba”.

Z pewnością widziałeś wiele kościołów, zarówno na żywo, jak i na zdjęciach, i nawet bez większej wiedzy o architekturze zgodzisz się ze stwierdzeniem, że kościół lub świątynia różnią się zasadniczo od innych budynków. Widok kościoła porusza nas wewnętrznie. Nie doświadczamy tego przy oglądaniu innych budowli. Nie mamy ochoty przyklękać, kiedy wchodzimy do sklepu – bez względu na to, jak piękny byłby jego wystrój. Żaden budynek o przeznaczeniu czysto biznesowym nie ma takiej mocy, by wywołać w nas odruch szacunku.

Tymczasem wchodząc do kościoła katolickiego, w którym znajduje się Najświętszy Sakrament, niemal instynktownie wiemy, że jest tam coś bardzo wielkiego — coś, co nadaje sens budynkowi, coś, co kieruje nasze myśli ku górze. Odczuwamy autentyczny ból utraty, gdy w Wielki Piątek Najświętszy Sakrament zostaje usunięty z kościoła, a drzwi tabernakulum pozostają otwarte. Ta samotność jest czymś, co umyka wszelkim wyjaśnieniom, ponieważ kościół jest piękny jak zawsze. Niezależnie jednak od tego, czy umiesz to wyjaśnić, czy nie, twoja wiara mówi ci, że żaden kościół, nawet najpiękniejszy, nie jest kompletny bez Boskiego Gościa. Możemy w tym dostrzec analogię do katolickiego stanowiska względem Maryi – Maryja jest bowiem świątynią, piękną i czystą, ale bez Chrystusa jest niekompletna. Tylko jako Jego Matka, Jego sanktuarium – zajmuje w naszej wierze właściwe sobie miejsce. Nigdy nie stoi sama, ponieważ jest Ona stworzeniem Boga i dzieckiem Adama zależnym od zbawczych zasług Chrystusa.

Maryja, jako świątynia Boga, wzbudza w nas szczególną cześć i miłość. Architekt wszechświata ukształtował Ją na najpiękniejszą świątynię, jaką kiedykolwiek znano. Jest niczym wspaniałe tabernakulum, w którym przebywa Boski Gość, oraz doskonała oprawa dla nieskazitelnego klejnotu. Takimi i podobnymi im metaforami ludzie od stuleci próbowali opisać Maryję. Ostatecznie – mogą jedynie powtórzyć odnoszące się do Niej natchnione słowa Pisma Świętego:

                Cała piękna jesteś, Maryjo, i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie[3].

Te słowa mówią wszystko.

Piękno, jak pokaże to pewna drobna myśli, jest zależne od światła — tak w naturalnym, jak i w nadprzyrodzonym porządku. Bez oświetlenia nie widzimy koloru. Bez światła Bożej łaski dusza przestaje być piękna. Grzech pierworodny był czarną chmurą zła, dobrowolnym zamroczeniem, przez które ludzkość, w osobie Adama, zamknęła swoją duszę na światło łaski. Zasłony odgradzają wnętrze budynku od światła, skutkiem czego nastają w nim zupełne ciemności. Pierwszy tragiczny błąd ludzkości polegał na prawdziwym zaciemnieniu — światło całkowicie zgasło i dusza pogrążyła się w ciemności. Dopóki smolistych plam onej pierwotnej czerni nie usunie z naszych dusz Chrzest św., nie może zabłysnąć w nas łaska, ogrzewająca, oświetlająca i czyniąca pięknymi nasze dusze.

W duszy Maryi nigdy nie było cienia chmurki, która mogłaby przesłonić łaskę Boga. Światło owej łaski spływało na Nią bez przeszkód, jak gdyby Jej dusza była cała przeszklona. W przejrzystym krysztale Jej czystości można było odnaleźć promieniste barwy wszelkich cnót. I wszystko było takie, jak powinno, ponieważ nie godziło się, aby świątynia Stwórcy wszechświata należała kiedykolwiek do kogokolwiek innego, nawet przez najkrótszą chwilę. W przygotowaniu do doniosłej misji Matki Boga od pierwszej chwili poczęcia została Ona zachowana od wszelkiego grzechu. Jest to Jej szczególny przywilej — Niepokalane Poczęcie. Większą łaską jest tylko Jej Boże Macierzyństwo, do którego Niepokalane Poczęcie stanowiło przygotowanie.

Wśród katolików nigdy nie pojawiły się wątpliwości co do zasadności Niepokalanego Poczęcia. We wczesnych wiekach Kościoła nauka ta była przyjmowana za pewnik do tego stopnia, że nikt nie uważał za konieczne, aby zdefiniować ją jako dogmat, który zobowiązywałby do wiary. Dopiero w XIX wieku przyjęto za artykuł wiary, że Maryja pozostawała bez grzechu od pierwszej chwili swego istnienia, czerpiąc niejako z przyszłych zasług swojego Syna. Zostało to ogłoszone światu w Jej uroczystość — 8 grudnia 1854 roku. Od roku 1847 Maryja jako Niepokalane Poczęcie stała się patronką Stanów Zjednoczonych. Uroczystość Niepokalanego Poczęcia jest obecnie świętem obowiązującym w całym Kościele zachodnim.

Definiując dogmat o Niepokalanym Poczęciu, wyjaśniono, że (1) Maryja, będąc dzieckiem Adama, potrzebowała zasług Chrystusa i że (2) to dzięki tym zasługom została zachowana od pierwszej chwili swego istnienia od najdrobniejszej skazy grzechu. Maryja byłaby nieodpowiednim sanktuarium dla swego Boskiego Syna, gdyby kiedykolwiek była poddana Jego wrogowi, szatanowi. U reszty ludzkości, która znajduje się w cieniu nieposłuszeństwa Adama, Chrzest Św. oczyszcza dusze i czyni je dziećmi Bożymi. Chrzest odbywa się jednak już po narodzinach dziecka, a zatem – przez pewien czas jest ono skazane na życie w grzechu. Nie było tak w przypadku Maryi. W każdej chwili swojego istnienia pozostawała poza zasięgiem grzechu. Tylko absolutna wolność od nieprawości mogła uczynić Ją godną — na tyle, na ile może być godne stworzenie — bycia Matką Boga. A Bóg, który wszystko czyni dobrze, obdarzył Ją przywilejem Niepokalanego Poczęcia: „naszej skażonej natury jedyną chlubą”[4].
Maryja jest jedynym dzieckiem adamowym, które nigdy, ani na chwilę, nie poddało się pod panowanie szatana. Jakąż nienawiść żywi on do Niej i jak nieprzejednana jest wrogość między nimi – świadczy o tym wiele widomych wydarzeń w historii i każdy święty w Niebie daje temu świadectwo. Od dnia, w którym to Bóg pocieszył w ogrodzie rajskim swoje nieposłuszne dzieci obietnicą niewiasty, która „zmiażdży głowę” złowrogiego węża, nie było ani godziny rozejmu między nimi. „Jak zbrojne zastępy” Maryja wszczęła z nim nieustraszoną walkę i wyrywa z jego mocy duszę po duszy. Wie Ona bowiem, że zostaliśmy odkupieni za wielką cenę — śmierci Jej Syna — i nie pozwoli, aby zginęła jakakolwiek dusza, która zwróciłaby się do Niej o pomoc. W Maryi mamy więc nie tylko doskonały przykład świętości stworzenia, ale również potężną orędowniczkę, która obroni nas przed wszystkimi podstępami złego ducha i prowadzi nas do swojego Syna.

O Święta Matko Boga, któraś była godną począć Tego, którego cały świat nie zdoła ogarnąć, oczyść nas z grzechu przez swoje pełne miłości wstawiennictwo, abyśmy, którzy zostaliśmy odkupieni, mogli dzięki Tobie wejść do wiecznej chwały, gdzie przebywasz ze swym Synem na wieki[5].

 

 

 

[1] Graduał, Msza św. o Niepokalanym Poczęciu (Jdt 13, 23; 15, 10; Pnp 4, 7).

[2] 1 Kor 6, 19.

[3] Graduał, Msza św. o Niepokalanym Poczęciu (Pnp 4, 7).

[4] „Our tainted nature’s solitary boast” — fragment wiersza Virgin autorstwa Williama       Wordswortha — przyp. tłum.

[5] Trzecie czytanie Matutinum.